TOP 5: Moje ulubione miejsca w Londynie

Parki, ogrody, puby, muzea, teatry, restauracje, markety ze street foodem, kanały wodne – wyliczać można by tak jeszcze bardzo długo. Londyn pełen jest świetnych miejscówek! Dziś przedstawiam te, które przez trzy lata mieszkania w stolicy UK stały się moimi ulubionymi. Oto lista Top 5 of London!

 

#5 Kew Gardens

Położony na dzikim zachodzie Londynu ogród botaniczny Kew Gardens odwiedzałam za każdym razem, gdy tęskniłam za naturą. (Co zdarzało się zaskakująco regularnie). Kew szczyci się tym, że posiada największą, i najbardziej zróżnicowaną kolekcję botaniczną na świecie – na jego terenie rośnie ponad 30 000 różnych gatunków roślin. Jeśli chcesz zobaczyć Kew, warto abyś nastawił się na cały dzień zwiedzania.

Kew to ogromne tereny parkowe z przepięknymi stawami i jeziorem. Łąki kwitnących wiosną fioletowych dzwonków. Szklarnie pełne roślin ze wszystkich stref klimatycznych. Niebotycznych rozmiarów palmiarnia – w której podziemiu znajdują się z kolei imponujących rozmiarów akwaria z egzotycznymi rybami. To w końcu kilkanaście ogrodów, z których każdy jest urządzony w inny sposób: mamy więc m.in. ogród w stylu śródziemnomorskim, ogród w stylu angielskim, ogród z azaliami, ogród bambusowy czy przepiękny ogród skalny. Na terenie Kew znajdują się również wyjątkowe budynki oraz konstrukcje, wymieniając tylko kilka z nich: orientalna pagoda, domek wiejski królowej Charlotty, dom w stylu japońskim, czy znajdująca się w sercu terenów parkowych wyjątkowa ścieżka pozwalająca na spacer wśród koron drzew.

Do moich ulubionych zakątków Kew należą: ogrody różane, szklarnie z liliami wodnymi, ścieżki z różanecznikami, herbarium, szklarnie z sukulentami oraz niewielki, oblepiony liliami wodnymi staw nad którym w lecie przyjemnie urządzić sobie piknik. Kiedyś z kolei zaszyłam w gęsto porośniętym przepięknymi iglakami zakątku parku. Spędziłam tam z książką parę godzin – i gdyby nie przelatujące mi nad głową, zmierzające na położone rzut beretem lotnisko Heathrow samoloty – czułabym się niemal jak na odludziu w lesie.

Kew Gardens regularnie organizuje ciekawe eventy. W lutym tego roku odwiedziłam ogród dla Festiwalu Orchideii, podczas którego można było podziwać niezliczoną ilość odmian tego, moim zdaniem jednego z najpięknieszych, kwiatów.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej: strona ww Kew Gardens i ich Facebook Page

#4 Sky Garden

… czyli wszędzie dobrze, ale im wyżej, tym lepiej 🙂 Panoramę Londynu podziwiać możemy w kilku spektakularnych miejscach. Może to być opisane niżej Hampstead Heath albo Alexandra Park Palace – jest romantycznie, ale z dystansem (do centrum Londynu, oczywiście). Może to być platfoma widokowa na kolumnie „Monument” – wystarczy wspiąć się po trzystu jedenastu krętych schodkach i voila! Podziwiamy widoki! Może to być też słynne London Eye, albo najwyższy budynek w Europie Zachodniej – The Shard. Niestety, wejścia na oba obiekty kosztuje – i to niemało! ( Bilet normalny na The View from the Shard kosztuje od £25.95 (zakup on-line) do £30.95). Na szczęście jest bajeczny i zupełnie darmowy Sky Garden.

Sky Garden – czyli szklane tarasy, podniebne ogrody i całkiem przyjemny bar – znajduje się na 35 piętrze usytuowanego w ścisłym centrum, tuż przy London Bridge, budynku o ksywce The Walkie-Talkie (20 Fenchurch Street). Wejście jest zupełnie darmowe – obowiązują jednak zapisy, a limity miejsc szybko się wyczerpują – więc na bilety, szczególnie te na weekendowe wizyty, trzeba polować (najlepiej w poniedziałki rano). Podczas wizyty spacerujemy po trzech kondygnacjach, mając możliwość podziwiania Londynu z każdej strony.

Najpiękniejszy bez wątpienia jest widok na południową stronę – zobaczymy tam m.in. otulające Tamizę mosty London Bridge i Tower Bridge, imponującą rozmiarami stację kolejową London Bridge Station i strzelisty The Shard. Patrząc na zachód, z łatwością dostrzeżemy m.in. katedrę św. Pawła i London Eye. Patrząc na wschód – wstęgę Tamizy, a na horyzoncie, wierzchołki Canary Wharf. Patrząc na północ, nie zobaczymy na szczęście Wood Green (gdzie mieszkam:), bo na pierwszym planie znajdują się inne wieżowce dzielnicy finansowej.

Same ogrody nie są jakieś spektakularne większe wrażenie zrobił na mnie hall Wydziału Biologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. (Ale ostatni raz byłam tam ponad trzy lata temu, więc moje oczekiwania mogły nieco wzrosnąć). Jednak w połączniu z wysokością, szklanymi tarasami, pięknymi widokami, elegancką restauracją i barem, Sky Garden wysuwa się na prowadzenie w moim rankingu najpiękniejszych miejsc Londynu.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej: strona www Sky Garden oraz jego Facebook Page

Zarezerwuj darmowe bilety wstępu Tutaj

#3 Borough Market

…Miejsce, do którego przyjechać musisz z pustym żołądkiem. Jeden z najstarszych i największych rynków w Londynie, który dziś sprzedaje przede wszystkim różnego rodzaju delikatesy z wszystkich stron świata. Szeroki wybór chorwackich miodów. Ogromne kręgi francuskich serów. Greckie oliwy i oliwki. Orientalne przyprawy. Trufle. Homary. Ostrygi. Kawior. Herbaty skomponowane w dziesiątki aromatycznych mieszanek. Najwyższej jakości kawa… – Jeżeli poszukujesz czegoś naprawdę de luxe, znajdziesz to właśnie na Borough Market!

Decyzja, co zjeść, może okazać się naprawdę problematyczna. Wybór jest przecież ogromny! Stoiska z czekoladą i ręcznie robionymi czekoladkami. Stoiska piekarnii – pełne drożdżówek, croissantów, muffinek, flanów, eklerek i wielu innych ciast i ciasteczek. A nade wszystko stoiska ze street foodem – od dań kuchni tajskiej, hinduskiej czy chińskiej przez wege-burgery i falafele po owocowe koktajle i świeżo wyciskane soki.

Najchętniej odwiedzam stoiska z warzywami i pieczywem. Jeśli chodzi o warzywa i owoce, spotkamy tu takie, które w zwykłych sklepach albo nie ma, albo są trudniej dostępne – fioletowe kalafiory, kolorowe pomidorki, kumkwaty, pitahaje czy sałaty w tysiącu odmian. Z pieczywem dobrej jakości w Londynie generalnie jest ciężko. A tu mam swój ulubiony chleb razowy z owocami i orzechami – część zjadam zawsze przechadzając się jeszcze po rynku, a część w domu z czekoladowym kremem z awokado. Pycha!

Jeśli chcesz wiedzieć więcej: strona www Borough Market oraz jego Facebook Page

Wait: 485 funciaków za 100 gram?! Czuję, że w tym życiu to ja nie spróbuję, jak smakuje trufla…
Ten w prawym dolnym rogu to najbardziej spleśniały ser jaki widziałam… Cóż, wciąż o wiele lepszy niż casu marzu, ten obleśniak z Sardynii z tysiącami żywych larw.

Aha! Czyli jednak można bez większych trudności zrobić listopadową porą w Londynie dżem malinowy 🙂

#2 Hampstead Heath

Lipiec w pełni, słońce przyjemnie grzeje, wszyscy jadą na wakacje, a ty nie możesz wziąć urlopu? Zrób sobie jednodniowe wakacje na Hampstead Heath – jednym z moich ulubionych londyńskich parków.

Najpierw idziemy na spacer między wzgórza, którymi Hampstead Heath jest usiane. Jak sie dobrze zakręcimy, znajdziemy idealną miejscówkę – czyli taką, z pozycji której wogóle nie widać Londynu. Tam sobie leniuchujemy, na łące albo między drzewami, czytając książki i jedząc owsiane ciasteczka. Po południu idziemy nad stawy, gdzie wyznaczone są kąpieliska. Możemy sobie do woli pływać, a w przerwach łapać na brzegu opaleniznę. Gdy zgłodniejemy, ruszamy do jednego z pobliskich pubów na pintę piwa, burgera i frytki ze słodkich ziemniaków. A potem wracamy na wzgórza, by z najwyższego wierzchołka podziwiać zachód słońca i rozbłyskającą pierwszymi wieczornymi światłami panoramę Londynu.

Hampstead Heath to dobre miejsce, aby odpocząć i spojrzeć na wszystko z dystansem – bo jeśli z tej miejscówki Londyn wydaje się odległy, to wszystkie problemy również.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej: strona www Hampstead Heath oraz Facebook Page

Let’s chill!

#1 The Castle i TriYoga

I to są miejsca, które sprawiają że Londyn jest dla mnie absolutnie wyjątkowy. The Castle – największe centrum wspinaczkowe w całej Wielkiej Brytanii – oraz Tri Yoga – znana w Londynie szkoła jogi. Jeśli miałabym kiedykolwiek wrócić do Londynu, to właśnie dla tych miejsc.

The Castle posiada totalnie wszystko, co potrzeba miłośnikom wspinaczki. Przestrzenie boulderowe. Ściany do wspinaczki „na wędkę”. Ściany do wspinaczki sportowej. Urządzenia do autosekuracji. No i kawiarnię z najlepszym brownie na świecie. Dziesiątki różnorodnych boulderowych problemów, wytyczonych dróg oraz brownie są ważne, ale najważniejszy w The Castle jest klimat. Po pierwsze, centrum mieści się w zaadaptowanym na potrzeby centrum budynku starej przepompowni wody, która dzięki wieżom wygląda totalnie jak zamek. (Stąd nazwa).

Po drugie, ludzie tutaj są bardzo otwarci, wyluzowani i mili. Powspinaj się pół dnia, a z pewnością zyskasz nowych kumpli!

Aha, należałoby jeszcze wspomnieć o świetnej The Castle Cafe, która poza brownie serwuje również przepyszne potrawy wegetariańskie i wegańskie, do których składniki kuchnia pozyskuje z własnego ogródka na tyłach centrum. Każdy kto chce, może w ramach wolontariatu pomóc go uprawiać, ucząc się przy tym wiele ciekawych rzeczy o roślinach i uprawach.

Ach, TriYoga… Raj dla każdej osoby praktykującej jogę! Przepiękne wnętrza, profesjonalni nauczyciele i niesamowita atmosfera. Szkoła posiada kilka klubów – korzystałam z tych usytuowanych na Soho i Camden. Mogłam wybierać spośród kilkuset oferowanych tygodniowo zajęć, prowadzonych w różnych stylach i na różnym poziomie. Będąc początkującym, warto wybrać się na zajęcia różnych stylów jogi i sprawdzić, które najbardziej nam odpowiadają. (Pokochałam Vinyasę i Ashtangę, uczęszczałam również na zajęcia m.in. z Hot i Yin Yogi. Każdy z tych rodzajów jogi z całego serca polecam). Dodatkowo na Camden do dyspozycji joginów jest pokój medytacji, sauna i wybór zabiegów dla zdrowia i urody, m.in. akupunktura, refleksologia, ajurweda. W każdym Klubie jest też kawiarnia z pysznymi posiłkami przygotowanymi na bazie produktów organicznych. Moja definicja szczęścia? Cały niedzielny poranek spędzony w TriYodze!

Look Yt Up! – jeśli chcesz wiedzieć więcej:

strona www The Castle oraz ich Facebook Page

strona www TriYoga oraz ich Facebook Page

Lista miejsc w Londynie, które lubię, jest zresztą o wiele dłuższa. (W każdym razie dłuższa niż lista miejsc których Totten…Ekhm, nie lubię :). Aby wymienić tylko kilka: Mudchute Farm and Park – czyli miejsce w centralnym Londynie, gdzie można karmić kozy i kury, Finsbury Park – ile litrów potu ja tam straciłam na podbiegach!, National Gallery Museum – zawsze zachodzę obejrzeć dzieła Moneta, cały Southwark – za spacery wzdłuż Tamizy w zimne i chłodne poranki.

Tak, Londyn ma parę naprawdę świetnych miejsc. Ma też kilka cech, za które to miasto lubię. I jeszcze kilka, za które szczerze go niecierpię 🙂 Jedno jest pewne – jeśli chodzi o stolicę Wielkiej Brytanii, nie można pozostać wobec niej obojętnym 🙂

 

 

Holy TravelRocks! Podobał Ci się dzisiejszy wpis? Powiedz to światu! Kliknij „Like” i podziel się z innymi: