Kurs nurkowy na Perenthian Islands

To była najlepsza malezyjska przygoda – może poza jedzeniem 🙂 Położone na wschodnim wybrzeżu półwyspu malajskiego wyspy Perenthian słyną z pięknej rafy koralowej, przyjemnych plaż i kursów nurkowych na wysokim poziomie.

 

Podróż z wyspy Pegnang na Perenthian Kecil zajęła półtora dnia. Prom z George Town do Butteroworth – bezpłatny – był całkiem przyjemny. Po nim nastąpiła jednak najgorsza część, dziewięć godzin w ciasnym busiku (według rozkładu miało być siedem). Dojazd do Kuala Besut po zmroku, szukanie jakiegoś jedzenia, nocleg, a z samego rana – dojazd do przystani i speed boat na Perenthian Kecil. Zdecydowanie: było warto.

Wysiedliśmy na pomoście przy głównej plaży Perenthian Kecil – mniejszej wyspy. Jest też Perenthian Besar – ale niemal wszystkie szkoły nurkowania znajdują się na tej pierwszej. W internecie poczytałam opinie i na ich podstawie w pierwszej kolejności zdecydowałam udać się do Matahari Divers. Po zapoznaniu się z miejscem i ofertą, postanowiłam wybrać właśnie ich. I był to bardzo trafny wybór 🙂

Kurs PADI Open Water trwał cztery dni. Składał się z części teoretycznej – podczas których całą grupą, bardzo kameralną, bo zaledwie czteroosobową, oglądaliśmy filmy i rozwiązywaliśmy testy – oraz części praktycznej, czyli nurkowania i różnorodnych ćwiczeń pod wodą.

Moimi instruktorami byli Francuz Damian i Hiszpan Andres. Obaj byli bardzo profesjonalni i sumienni w przekazywaniu wiedzy, a poza tym, po prostu bardzo sympatyczni. Bardzo szybko poznaliśmy wszystkich instruktorów, dive master’ów oraz kursantów. Atmosfera w szkole była bardzo luźna, w przerwie od nurkowania przesiadywaliśmy z kawą i herbatą, graliśmy w szachy, chodziliśmy na plażę zgarnąć jakieś jedzenie. Mikael każdego dnia chodził sobie na swoje pojedyncze nurkowania, a ja robiłam kurs.

Niestety, jedzenie nie jest mocną stroną wyspy. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że najgorsze roti canai jadłam właśnie tutaj… :) Poza tym porcje są mniejsze a ceny wyższe niż na lądzie, do którejkolwiek restauracji na głównej plaży się nie pójdzie. Sytuację uratowała trochę usytuowana po przeciwnej, zachodniej stronie wyspy restauracja Shari-la Resort. W przystępnej cenie 19 ringgitów (czyli ok. 19 zł) oferowała bufet szwedzki z wieloma pysznymi potrawami wegetariańskimi 🙂 Chodziliśmy więc na zachodnią część wyspy (spacerem jakieś pół godzinki) podziwiać spektakularne zachody słońca i kręcić time lapsy z ślimakami morskimi w roli głównej, a następnie objadać się w owej restauracji.

Po dwóch – trzech nurkowaniach dziennie człowiek potrzebuje naprawdę spory zastrzyk energii 🙂 Muszę przyznać, że po pierwszych ćwiczeniach w wodzie – oprócz tego, że myślałam że umrę, po raz pierwszy w życiu oddychając powietrzem z butli – byłam bliska rezygnacji, tak bardzo mi się nie podobało. Czułam się słabo, kręciło mi się w głowie, myślałam że zwymiotuję wprost w krystalicznie czystą morską toń. Na szczęście drugie nurkowanie poszło mi już o wiele lepiej i od tamtego czasu, od pierwszego zejścia na jakieś 14 metrów, pokochałam ten sport.

Na Perenthian Islands można zobaczyć ogrom fascynujących ryb i stworzeń zamieszkujących rafę koralową. Są malutkie, niegroźne dla człowieka rekinki. Są ogromne, błękitno nakrapiane płaszczki. Są rozdymki. Jest mnóstwo żyjących wśród miękkich ukwiałów rybek nemo, czyli błazenków. Można spotkać żółte box fish, po polsku kosterowate, czyli rybki w kanciastym pancerzu. Ogromne, tęczowe hump fish – wargacze garbogłowe. A największym przeżyciem jest z pewnością spotkanie żółwia! Mi udało się to już podczas drugiego nurkowania. Spotkaliśmy ogromnego, majestatycznego żółwia szylkretowego!

Szkoła Matarahari organizuje nurkowania również wśród zatopionych wraków. Jednym z moich ulubionych miejsc stał się zatopiony wrak statku policyjnego. Wokół wraku pływały ławice najróżniejszych, kolorowych ryb. Mogliśmy wpłynąć do środka wraku aby podziwiać gatunki preferujące ciemność. A pod dnem wraku spotkaliśmy malutkiego rekinka! Szkoła organizuje również nurkowania nocne, ale aby się na nie wybrać, należy ukończyć kurs PADI Advanced.

W tym miejscu dodam, że Perenthian Islands znane są z znakomitej jakości kursów nurkowych w przystępnych cenach (Nie tylko w Matahari Divers, ale również w innych szkołach) i jeśli ktoś planuje kurs w Azji Południowo-Wschodniej, warto wziąć je pod uwagę jako alternatywę dla szkół tajskich – których kursy co prawda są tanie, ale z ich jakością to już bywa bardzo różnie…

Jeśli ktoś lubi trekkingi, nie przeszkadza mu duchota dżungli, słoneczny żar i lejący się z czoła szeroką strugą pot, w przerwie od nurkowania może wybrać się na zwiedzanie wyspy. Są tutaj świetne punkty widokowe oraz odległe plaże, na które dociera niewiele osób. Jedna z nich w całości wysypana jest martwym koralowcem, można na niej znaleźć ciekawe okazy muszli i korali o np. błękitnej barwie.

Perenthian Islands to moje ulubione miejsce w Malezji. Fantastyczna rafa koralowa, ciche plaże, relaksująca atmosfera, piękne zachody słońca… I tylko gdy wrócę tu następnym razem bo wrócę na pewno! zabiorę ze sobą z lądu walizkę mojej ukochanej potrawy, roti canai! 😉

Holy TravelRocks! Podobał Ci się dzisiejszy wpis? Powiedz to światu! Kliknij „Like” i podziel się z innymi: