Koh Chang – rajska wyspa niedaleko Bangkoku

 
Plan był prosty. Wyczołgać się z samolotu, przejść kontrolę imigracyjną, przekulać się miejskim autobusem z lotniska na dworzec. Tam złapać busik, przejechać kilka godzin w ścisku i chłodzie (ach, ta klimatyzacja), potem wskoczyć na buczący prom – aby finalnie znaleźć się w raju. Wszystko poszło, jak zaplanowałam – i pierwsze dwa tygodnie swojej azjatyckiej przygody spędziłam na wyspie Koh Chang!

Tę drugą największą pod względem powierzchni tajską wyspę poleciła mi przyjaciółka, która odwiedziła ją z mężem dokładnie rok temu. Powiedziała, że są tu piękne, piaszczyste plaże. Że jest spokojna, relaksacyjna atmosfera. I że można tu kupować mango na kilogramy, bo jest świeże, pyszne i niedrogie. Czy było coś, czego potrzebowałam bardziej po trzech latach spędzonych w Londynie? 🙂 Z miejsca zaczęłam planować swoją wizytę na Wyspie Słonia – bo właśnie słonia oznacza tajskie słowo „Chang”.

Dlaczego warto wybrać Koh Chang?
#1 Wyjątkowa przyroda

Piaszczyste plaże. Ciepłe i czyste morze. Rafa koralowa. Soczyście zielona dżungla. Przepiękne wodospady. A nawet góry – tak, Koh Chang naprawdę przypomina raj! Szczególnie gdy przyjeżdża się tu w styczniu z zimnej i szarej Europy.

#2 Ogrom możliwości spędzenia wolnego czasu

Można spędzać całe dnie po prostu na plaży: wygrzewając się w słońcu, popijając piwko czy owocowe koktajle i pałaszując kokosy. Można objechać niemal całą wyspę na skuterze, który jest tu najpopularniejszym środkiem transportu. Można wybrać się na rejs statkiem połączony ze snorkelingiem, lub zapisać się na kurs nurkowania do jednej z miejscowych szkół. Można wypożyczyć kajak. Pójść na lekcje gotowania. Wybrać się na masaż. Albo zrobić sobie tatuaż – zarówno salonów masażu jak i tatuażu jest tutaj od groma! (Szczególnie na Lonley Beach). Nie można też nie wspomnieć o niezliczonej liczbie kawiarnii, restauracji, barów i klubów, do których wieczorami przenosi się z plaży życie towarzyskie wyspy.

#3 Spokojna, relaksacyjna atmosfera

Jeśli chcielibyście w ciszy i spokoju odpocząć od stresującej pracy, jeśli marzycie o tym, by w odosobnieniu zastanowić się nad sensem swojego życia, lub jeśli właśnie po trzech latach mieszkania w Londynie uznaliście, że najwyższy czas zmienić swój styl życia – wyspa Koh Chang jest dla Was idealnym miejscem. Jasne, są tu miejsca, gdzie odbywają się głośne imprezy. Ale! Po pierwsze nie ma co tych imprez porównywać z tymi odbywającymi się np. na Phuket czy Koh Samui. Po drugie, Koh Chang to duża wyspa. Turystyka skupia się na jej zachodniej stronie. A cały wschód to prawdziwy dziki wschód – gdzie poza kilkoma lokalnymi restauracyjkami i hostelikami znajdzie się niewiele więcej.

#4 Łatwy dojazd

Po czwarte, wyspa Koh Chang położona jest stosunkowo niedaleko Bangkoku. Okej, to wciąż kilka godzin jazdy – ale porównując z popularniejszymi, położonymi na południu kraju wyspami, to wciąż niewiele. Dojazd jest bardzo łatwy. Pomiędzy największymi dworcami autobusowymi Bangkoku (Ekamai, Morchit) a miastem Trat codziennie kursuje mnóstwo autobusów i busików. (Ja jechałam z z dworca Morchit do Trat klimatyzowanym busikiem, za który zapłaciłam 320 bht – ok. 34 zł). Po przyjeździe do Trat bez problemu kupisz bilet łączony na taksówkę do przystani + prom na Koh Chang (70 bht – ok 7.50 zł). Przeprawa promem zajmuje jakieś 30-40 min, a po dopłynięciu, na podróżnych czekają już dzielone taksówki zmierzające w różne części wyspy.

I tu rodzi się pytanie – którą część wyspy wybrać?

To zależy od Twoich oczekiwań – warto dobrze się zastanowić, bo każda część Koh Chang jest nieco inna. W skrócie:

White Sand Beach

Największa i najbardziej rozwinięta turystycznie miejscówka na wyspie. Dla najbardziej wygodnych. Znajdziecie tu wszystko, czego potrzebujecie na swoich wakacjach, a nawet więcej: sklepy z pamiątkami, bary które wyświetlają mecze Ligi Mistrzów, restauracje z meksykańskim jedzeniem, markety z chipsami i innymi słonymi przekąskami, sklepy z wakacyjnymi T-shirtami, sklepy optyczne, zakłady krawieckie, fast-foody dla tych, którzy nie wyobrażają sobie wakacji bez frytek i coli, a nawet wielki sklep Makro Cash&Carry – a wszystko to w promieniu kilkudziesięciu kroków od Waszego resortu. Jeśli więc do szczęścia nie trzeba Wam wiele więcej ponad basen, leżak i drinka z palemką, White Sand Beach będzie prawdopodobnie najlepszym wyborem.

Klong Prao Beach

Składające się z bungalowów resorty z średniej półki cenowej. Ciągnąca się na półtora kilometra plaża, na której rzadko bywa tłoczno. Spory wybór turystycznych sklepów i restauracji. Jeśli chodzi o imprezy, należy jednak poszukać pod innym adresem – wydaje mi się, że Klong Prao Beach może być najlepszym wyborem na rodzinne wakacje z dziećmi.

Lonely Beach

Najbardziej imprezowe miejsce na wyspie. Piękna plaża! Mimo rosnących wraz z popularnością cen, ulubiona miejscówka backpackerów. Dużo tanich hosteli i guesthousów. Świetny wybór restauracji i barów. Mnóstwo stoisk z świeżymi owocami i szejkami owocowymi. Aha, no i jeśli jeszcze nie macie tatuażu, to istnieje spore ryzyko, że po wyjeździe z Lonely Beach będziecie go mieć – studia tatuaży są tu niemal tak samo popularne jak bary.

Klong Kloi Beach (Bang Bao Beach)

Do niedawna jedynie mała wioska rybacka, ostatnimi czasy zaczęła się szybko rozwijać. Popularne miejsce na jednodniowe wycieczki. Najpopularnieszym punktem takiej wycieczki, poza plażą, jest przystań i zbudowane na palach wzdłuż molo miasteczko. Całkiem niezły wybór restauracji i barów, ale jeśli chodzi o miejsca noclegowe, wciąż jest ich niewiele. Lonely Beach okupują backpackerzy, Klong Kloi Beach zaś – hippisi, ktorzy nocują w „Hippie Hut” a dnie spędzają na „Indie Beach”. Bedąc tu, obowiązkowo odwiedzić należy Rasta Bar i Bob Marley Shop…

Wschodnia część wyspy (w szczególności Long Beach) 

Middle of nowhere. Koniec świata. Tu naprawdę można odpocząć od cywilizacji. W dodatku, na najpiękniejszej, w mojej opinii, plaży na wyspie. Wyjątkowo uboga baza noclegowa i gastronomiczna, ale na samej Long Beach można wynająć bungalow przy samej plaży za naprawdę niewielkie pieniądze. Większość ludzi przyjeżdża tu na skuterach na jednodniowe wycieczki – wyjątkowo malownicza trasa jest sama w sobie niezwykłą atrakcją!

Część z tych miejscówek opiszę dokładnie w kolejnych wpisach – serdecznie zapraszam do śledzenia mojego fanpage, dzięki któremu będziesz na bieżąco z nowymi postami 🙂 

Holy TravelRocks! Podobał Ci się dzisiejszy wpis? Powiedz to światu! Kliknij „Like” i podziel się z innymi: